Kierownik i solidne ekspozytory

Nie wiem jak to się stało, że skończyłem jako kierownik marketu. Nigdy nie lubiłem tych miejsc, zawsze mnie przygnębiały i kojarzyły mi się źle. Zacząłem tam pracować tylko dlatego, że nie było żadnych innych ofert pracy.

Solidne ekspozytory i ich dopasowywanie

Solidne ekspozytoryStarałem się jak mogłem, żeby nie stracić jedynej dostępnej w moim mieście pracy, dzięki czemu spokojnie wyrabiałem około dwustu procent normy każdego dnia. Oczywiście zostało do zauważone i odnotowane przez właściciela sklepu, który by zapobiec mojemu ewentualnemu odejściu co jakiś czas dawał mi podwyżki i obiecywał rychły awans. Dopiero chyba po pięciu latach ciężkiej pracy jako wykładacz towarów zostałem kierownikiem działu z żywnością. Supermarket przestał być dla mnie smutnym miejscem. Miałem tu znajomych, z którymi świetnie się dogadywałem, szefa, który mnie lubił, i wypłatę, która pozwalała na utrzymywanie rodziny. Po dziesięciu latach ciężkiej pracy właściciel wezwał mnie do siebie i oznajmił, że skoro tak dobrze sobie radzę, to może czas na awans na kierownika sklepu. Życie nabrało barw. Moja wypłata zaczęła być pięciocyfrowa i byłem szefem wszystkich moich znajomych. Przynajmniej na początku nie cisnąłem ich za bardzo. Później dowiedziałem się dlaczego kierownicy tak dużo zarabiają. Choć market należał do osoby mieszkającej tu na miejscu, to chcąc nie chcąc musieliśmy stosować się do standardów narzucanych przez właścicieli marki pod którą był nasz sklep. Co to dla nas oznaczało? Głównie całą masę kompletnie bezsensownych regulacji. Pamiętam jak zostawałem w nocy by zadbać o solidne ekspozytory, które według speców od marketingu z Warszawy były ustawione o dwa centymetry za wysoko. Musieliśmy w jedną noc pozmieniać miejsca w których stały stojaki na ulotki, bo niby ludzie nie widzą i nic to nie daje. Regały sklepowe były co chwila przestawiane i zmieniane na inne, bo w tym tygodniu była wprowadzana nowa promocja, a w przyszłym wejdzie rabat świąteczny. Część świąt spędziłem przestawiając stojaki reklamowe, bo coś tam było z nimi nie tak, a jak przyjedzie kontrola i będą na nie takich wysokościach jak powinny, to właściciel sklepu dostawał karę pieniężną. Atmosfera nie była już taka sympatyczna.

Praca przestała mi się podobać. Mimo nieustannych podwyżek, trzy miesiące później zrezygnowałem. Odłożyłem dość pieniędzy by rozpocząć własną działalność. Mam nadzieję, że nie będę tak przepracowany jak tutaj.