Meble szkolne – nie warto ich niszczyć

Od kiedy pamiętam to chemia zawsze była moją piętą achillesową, od kiedy zaczęliśmy się jej uczyć w szkole. Nie to, żebym była słaba z przedmiotów ścisłych. Z innymi sobie radziłam, z matematyki nawet miałam piątki na koniec, a z i fizyką sobie dawałam radę.

Nieprawidłowo użytkowane meble szkolne

meble szkolne Jednak chemia to zawsze była dla mnie czarna magia i za nic nie potrafiłam jej zrozumieć. Przez cały rok szkolny próbowałam pojąc o co chodzi w tym przedmiocie, ale nic to nie dawało. Zamontowali nam nawet w sali jakieś tablice interaktywne, ale nauczycielka może ich raz użyła. Może to by mi pomogło? Tego się nie dowiem. Przyszedł czas sprawdzianu nie wiedziałam co zrobić. Postanowiłam wykorzystać meble szkolne i napisać na nich ściągi. Niestety nauczyciel to zauważył i ukarał mnie jedynką, a rodzice musieli zafundować nowe ławki w całej klasie, ponieważ zniszczyłam mienie szkoły. Musiałam zacząć chodzić na korepetycje, żeby dawać sobie radę w szkole. Mój pierwszy korepetytor nie był jednak najlepszy, ale zostawił mi za to pomoce dydaktyczne chemia, które mi się spodobały. Były napisane przystępnym językiem, więc przeczytałam co nieco. Z korepetycji jednak nie zrezygnowała. Następnym ,,nauczyciel” na szczęście był o wiele lepszy niż tamten. Też przyniósł mi pomoce naukowe chemia i wszystko mi wytłumaczył. Dzięki temu o wiele lepiej radziłam sobie na zajęciach, niektóre zagadnienia nawet całkowicie rozumiałam, a z innymi nie miałam problemów.

Gdyby nie te pomoce naukowe to pewnie bym nigdy nie pojęła o co chodzi w tym przedmiocie, a tak mogłam spokojnie chodzić do szkoły bez obaw o niezapowiedziane kartkówki i pytania przy tablicy. Mój korepetytor był najlepszy i bardzo dobrze mnie wszystkiego nauczył, a ja jestem mu bardzo wdzięczna.