Nigdy nie kupiłabym markowej odzieży używanej

Nie tak dawno przeczytałam w jednej z gazet kobiecych, ze bardzo modne stały się różnego rodzaju ciucholandy, lumpeksy i inne podobne sklepy z ubraniami używanymi. Podobno nie tylko najbiedniejsi się tam ubierają, ale również klasa średnia, a nawet blogerki modowe.

Markowa odzież używana to nie dla mnie

markowa odzież używanaByły zaprezentowane na stronie obok ich stylizacje z ubrań znalezionych w takich lumpeksach. Wyglądało to nawet profesjonalnie, nie powiem, że nie. Niech sobie ta markowa odzież używana będzie modna, ale sama nigdy bym nie zrobiła zakupów w takim sklepie. Powodów jest wiele. Słyszałam, że trzeba się tam ustawiać wcześnie rano, żeby zdobyć coś ładnego. Nie lubię wcześnie się budzić, a na pewno nie po to, by stać po sklepem. Nie lubię się też przeciskać między ludźmi, którzy grzebią w tych koszach, gdzie jest odzież używana z Anglii przeceniona na złotówkę. Po trzecie, nigdy nie wiadomo jakie są to ubrania, kto je wcześniej nosił, co przeszły. Importer odzieży używanej przecież nie powie nam skąd bierze te ubrania. Nikt przecież tych ubrań nie będzie prał ani prasował, bo to wiązałoby się z dużymi kosztami, a przez ile rąk przeszła taka odzież używana za szwecji to nikt nie wiem. Sama bym w życiu nie założyła czegoś takiego, nawet jeśli były to markowe ubrania od najlepszego projektanta. Wolę zaoszczędzić i kupić coś porządnego i nowego, niż za kilka złotych kupić byle co, co za chwilę mi się rozpruje i będzie nadawało się tylko do wyrzucenia.

Tym sposobem przynajmniej mam pewność, że nikt przede mną nie nosił tych ubrań, są one ładne i czyste. To daje poczucie komfortu. Jak ktoś chce to niech chodzi do tego typu lumpeksów i robić tam zakupy to niech chodzi, ale ja nie zamierzam się do nich zbliżać.