Rowery elektryczne to przesada

Różne rzeczy w swoim życiu widziałam, ale nadal różnego typu wynalazki potrafią mnie zadziwić. Jeszcze bardziej mnie zastanawia, ze ktoś to musi kupować, skoro ktoś to produkuje.

Rower elektryczny bywa nieprzyjaźnie przyjmowany przez społeczeństwo lubiące aktywność

rowerNie wiem po co potrzebne są komuś wirówki do sałaty, wełniane ocieplacze na kubek, czy koce z rękawami. Sałatę wystarczy wycisnąć, herbata nie stygnie aż tak szybko, a zamiast koca możemy użyć szlafroka. Ostatnim dziwnym wynalazkiem jaki widziałam jest rower elektryczny. Jest to rower, który dodatkowo ma silniczek, więc w sumie to taki motorower, jaki znany był nam już za czasów komunistycznych. Tamtej jednak miał sens, bo jak się skończyła benzyna w baku to można było dojechać do domu dzięki pedałom rowerowym. Takie rowery są wtedy bez sensu, bo pomagają nam odwrotnie, czyli wtedy, kiedy jesteśmy już zmęczeni, to silniczek pomaga nam wrócić do domu. Bez sensu to wszystko. Jaki pożytek jest z takiego urządzenia? Nie dosyć, ze trening na takim rowerze jest żaden, to jeszcze trzeba zapłacić za niego kilka tysięcy, podczas kiedy zwykło rower i za kilkaset złotych dostaniemy. Już chyba lepiej by było kupić jakiż używany motocykl lub skuter, albo dorzucić trochę pieniędzy, wziąć mały kredyt i kupić sobie własny samochód. Co prawda nie byłby on nowy i może wymagałby jakiejś naprawy, ale to lepszy i pożyteczniejszy środek transportu, niż takie rowery focus.

Sama na pewno nie kupię żadnego ze wspomnianych wynalazków, a wszystkie rowery elektryczne będę omijała szerokim łukiem i uważała za grubą przesadę.