Założyłem szkołę jeździecką i potrzebowałem różne akcesoria

W pewnym momencie swojego życia miałem bardzo poważne problemy. Straciłem pracę i bardzo długo zastanawiałem się nad kolejnym zajęciem. Z wykształcenia byłem kowalem.

Do szkoły jeździeckiej potrzebne jest odpowiednie wyposażenie

jeździectwoWiedziałem wszystko o koniach. Postanowiłem nie zmieniać całkowicie swojej branży. Wkrótce otworzyłem szkołę jeździecką. Miałem pięć bardzo zadbanych wierzchowców. Chciałem zająć się czymś na poważnie. Ukończyłem także odpowiedni kurs pedagogiczny. Na początku musiałem sporo zainwestować w akcesoria jeździeckie. One były moją podstawą ówczesnego zajęcia. Zapewniały mi zapewnienie odpowiednich warunków. Od razu pojechałem do specjalnego sklepu. Moja siodlarnia była dość spora i miałem dużo miejsca na nowe elementy. Jako pierwsze kupiłem kaski oraz szczotki. Miły pan oferował mi za większe zamówienie bryczesy damskie. W wszystkimi rzeczami wróciłem do domu. Pierwsi uczniowie pojawili się już w przyszłym miesiącu. Niektórzy z nich nigdy wcześniej nie mieli kontaktu ze zwierzętami. Ich zajęcie wynikało z nie zdrowej fanaberii rodziców. Czasami opiekunowie dziecka na siłę wozili go na takie zajęcia. Oczywiście to było prawdziwą rzadkością. Ja uczyłem swoją grupę na początku samej teorii. Musieli znać takie pojęcia jak czaprak czy uzda. Wprowadziłem także obowiązkowe ćwiczenia z zapinania siodła. Złe i powierzchowne przygotowanie wierzchowca do jazdy niosło za sobą nie przyjemne konsekwencje. Można wtedy było łatwo spaść. Nawet źle umiejscowiona derka stanowiła pewnego rodzaju zagrożenie. Ja chciałem pokazać im jak wszystko powinno wyglądać. Wtedy nawet w wypadku popełnienia błędu przeze mnie można było to zgłosić.

Nie wymagałem od nich tego jak powinny być zapięte ochraniacze dla koni. To mogło być trochę za trudne. Najważniejsze w takich sytuacjach były podstawy.